- Zmęczona- Stan ten spowodowany jest faktem, że przestawiam się z trybu "sowy" na tryb "słowika"- a wszystko za sprawą nowej pracy w firmie Accenture na stanowisku "Daily service". Praca niezbyt wymagająca i męcząca, polegająca na czyszczeniu kuchni w nowoczesnej firmie na 13 piętrze wieżowca, ładowaniu zmywarki, zmywaniu, czyszczeniu ekspresu, zmywaniu stolików, dokładaniu herbat/kawy/mleka/cytryny, ogarnianiu łazienek i sal konferencyjnych, robieniu kaw i herbat na spotkania biznesowe. Niestety wstawać muszę ok 8, czyli w momencie w którym kiedyś przewracałam się na drugi bok i zabierałam Piotrowi kołdrę. Praca ma w sumie tylko jeden minus. Jest tylko na 2 tygodnie, albowiem jestem w zastępstwie za pewną urlopowiczkę. Ale może jeśli będę charyzmatycznie dosypywać czekolady i kawy do ekspresu, to będą chcieli mnie zatrzymać na dłużej.
- Zestresowana- Stan spowodowany moimi studiami. Przez ostatnie pare dni tak mi dały w kość, że dziś nie wytrzymałam i płakałam przy pani z dziekanatu. Otóż wczoraj był ostatni dzień składania papierów po rekrutacji. Ja wtedy (tuż przed pracą) jeździłam i załatwiałam obiegówki, ażeby zabrać dokumenty, które miałam z powrotem w polonie złożyć. I w ten sposób zrobił mi się mały ambaras, bo BUW był otwarty dopiero od 14- już jednej obiegówki nie miałam. Czarno widziałam swoją przyszłość. Ze skrętem jelit pojechałam na UW, zebrałam pozostałe obiegówki. Zorientowałam się, że nawet jeśli zwolniłabym się tego dnia z pracy, to muszę jeszcze wydrukować podanie na studia i którym zapomniałam i zaświadczenie o zapłacie za elektroniczną legitę studencką. Wychodząc z polonu spotkąłam przemiłą Panią z Sekcji Toku Studiów (To coś jak dziekanat, ale tylko w obrębie polonu. Nazywajmy ją Panią z dziekanatu), która uratowąła mi skórę (tak wtedy myślałam). Zaczełam biedaczkę siłującą się z parasolem pytać co i jak- okazało się, że wystarczy że dam jej to co mam, a ona moją teczkę zaniesie wprost do komisji rekrutacyjnej i będzie po sprawie. Nawet mnie przyjęła poza kolejką. Zadowolona pojechałam do pracy myśląc, że wszystko już załatwione. O ja głupia! Dziś tuż przed rozpoczęciem mojej interesującej pracy zadzwoniła do mnie owa pani z dziekanatu z pretensją i żalem w głosie, czemu nie złożyłam wczoraj podania. Jakiego podania?!!! No ja się pytam?! Włosy mi stanęły dęba na głowie. Okazało się, że szanowny Pan Łukasz, zastępca dziekana polonu zwrócił dziś moją teczkę stwierdzając, że nie jestem przyjęta, bo nie dostarczyłam podania (ponieważ myślałam, że wszystko mam już złożone). Okazało się, że podania już złożyć nie mogę i kaput. Moja szefowa widząc, jak się trzęsę i mam łzy w oczach wydrukowała mi podanie i wysłała na polon. Tam zrobiłam z siebie idiotkę przed Panią z dziekantu i Panem Łukaszem, tłumacząc się łamiącym głosem i płącząc na przemian. Istny cyrk. Wyżej wymieniony chyba mi nie dowierzał, ale mnie przyjął na zasadzie "gentelman agreement". Wiem, że na pewno tym razem nie zmarnuję szansy którą dostałam. Jestem studentką polonu! Znowu... Ale i tak wciąż ręce mi się trzęsą z emocji.
- Zirytowana- Ten oto stan związany jest z moją pracą. Moja nadgorliwa szefowa- Która jest oczywiście przemiła i nic do niej nie mam osobiście- Jest pedantką. I chyba ma mnie za idiotkę. Pracuję tam już trzy dni, robiąc najzwyczajniejsze na świecie rzeczy- tu zetrę, tam zmyję, tu zbiorę. A ona dziś mnie szkoliła z tego jak wycierać zlew i jak rozpakowywać "sprytnie" zmywarkę. Nosz ja pierdolę. Chyba to żadna filozofia nie? A jednak. W złej kolejności wyjęłam naczynia. A jakie to ma znaczenie????!!!! Wciąz mnie poucza, sprawdza- tu plamka, tam ziarenko, a to sprawdziłaś, a to a to? Doprowadza mnie do szaleństwa!!!!!! Jak ja nie lubię takich ludzi, agrrrrr.
- Znów na diecie- Nie wiem czy to specjalnie, ale mam dziwne wrażenie, że lustra w New Yorkerze poszerzają. Albo moje domowe mnie wyszczuplają. Nieważne. Rozpoczęcie diety wspomaga fakt, że moja lodówka jest pusta: jest tam mleko i szuszone pomidory. Wiadomo, matki w domu nie ma, ja się żywię waflami ryżowymi i zupkami chińskimi. I pyszną kawą z pracowniczego ekspresu. Wczoraj Piotr wykorzystał też cały olej do robienia frytek dla siebie, więc nie będzie mnie kusiło by takowego użyć:)
Abbs
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz