Przeczytałam twój komentarz i zaczęłam na niego odpisywać, ale jak już go opublikowałam, to się przeraziłam jego długością. Stwierdziłam więc, że opublikuje go jako osobnego posta.
Przytoczę twój komentarz , mam nadzieję, że nie uznasz tego za naruszenie praw autorskich.
"Fakt, kobiety wolą pisać nostalgicznie. Może dlatego, że zwykle brakuje nam jaj (?) i dystansu do siebie, do ludzi, do życia.
Na koloniach to zwykle grupy męskie tworzyły zabawne kabarety i przedstawienia. Dziewczyny dusiły się ze śmiechu w scenkach rodzajowych, długich jak spaghetti i niezrozumiałych dla postronnych widzów.
Chociaż nie znoszę patosu, a moje listy uwielbiane przez moich przyjaciół (może dlatego, że są długie i pełne dygresji, jak moje wypowiedzi) nie przeszły próby przełożenia na opowiadanie lub cokolwiek innego. Wyszło mało zabawnie, raczej nudnawo."
Zależy co kto lubi. I jakie zawiera dygresje. Tekst może być długi, byle miał w sobie to coś, co interesuje. Jak jest mało przejrzysty, od razu spadają mu noty. Nie powiem, bo i ja czasami piszę chaotycznie. Ale wychodzę z założenia, że mój blog- moja sprawa. Jaki chaos mam w głowie, taki przelewam na klawiaturę. Taki typ człowieka, mało poukładany. Jak ktoś chce krytykować: proszę bardzo, to wolny kraj, ma prawo wyrazić swoją opinię.
Co do posiadania "jaj" przez piękną płeć, to szkopuł tkwi w tym, że znam wiele dziewczyn posiadających jaja bardziej męskie od niektórych mężczyzn. Nawet sporo ich! Uwielbiam ten typ, jest silny, zdecydowany, inteligentny i asertywny. Ale w sieci jakoś go nie mogę znaleźć. Może dlatego, że jest tak aktywny w realu, że nie ma chwili wolnego czasu na skrobnięcie kilku słów, nie mówiąc już o długich filozoficznych wypowiedziach jakie czasami można w blogach spotkać. A może faktycznie brak nam kobietom dystansu do siebie i boimy się krytyki.
Co do twoich listów- Wydaje mi się, że dobry tekst nie kręci się wokół kwestii: zabawnie-nudno, tylko wokół kwestii prawdziwie-sztucznie. Zdarzają się jeszcze majstersztyki pisania dla samego pisania i zabawy słowem, ale częściej spotykam się z pospolitym laniem wody wynikającym z braku tematu i jakiejkolwiek refleksji. Miałam koleżankę która pisała listy- Jej przyjaciele pisali opowiadania, a ona stwierdziła, że będzie pisać listy. Wszyscy je uwielbiali. Skoro twoi przyjaciele uwielbiali twoje listy, to coś w nich musiało być:)
Pozdrawiam
Abbs
A gdzie przypis? ;)
OdpowiedzUsuńTeż znam kobiety z "jajem", ale szkoda im tracić czasu na takie pisanie. A coś, o czym nie pomyślałam wcześniej: doskonałe poczucie humoru nie zawsze idzie w parze z lekkością pióra.
W ramach dygresji: miałam pisać pracę licencjacką, żeby zakończyć w końcu jeden etap w moim życiu. Nawet ją napisałam, jest długa niemiłosiernie i pełna zwrotów takich jak: rzucanie okiem, grzyby po deszczu i skorupek, które za młodu nasiąkną. Osoba, która sprawdzała ją przed wysłaniem, po każdym kolejnym zwrocie łapała się za głowę, przecież styl miał być naukowy, nie?
To fakt, w tego typu dokumentach trzeba się wystrzegać kolokwializmów i zwrotów popularnych. Ja sama jak sprawdzałam kiedyś pracę licencjacką pewnej bliskiej znajomej to miałam takie pompy, że hej. Akurat ja nie mam tego problemu... już. Zawdzięczam to mojej polonistce z liceum, którą kiedyś szczerze przeklinałam, a teraz jej dziękuję:)
OdpowiedzUsuńWiecie co, najgorsze jest to, że czasem człowiek się za bardzo przyzwyczaił do kolokwializmów i potem ma z wyzbyciem się ich straszne problemy - mi na przykład na ustnej maturze z polskiego odjęto za to punkt. Strach pomyśleć, jakie katusze przeżywa teraz mój promotor, widząc w pierwszym rozdziale licencjatu kolokwializmy bądź zdania wyglądające, jakby były napisane pod wpływem (a ja tylko przeżywam temat...). Kto wymyślił styl naukowy, ech...
OdpowiedzUsuńAbie, dzięki za linkowanie mnie na blogu. ;) Odwdzięczam się tym samym.
Zauważyłam, ze w sumie łatwiej jest nam wychwycić kolokwializmy w czyimś tekście, niż we własnym.
OdpowiedzUsuńTo to widać jak cię linkuje? Oooo... Człowiek się uczy przez całe życie.Zawsze lubiłam jak piszesz Cat, więc no, ten, tego... You're welcome:)
Widać, jak ktoś wchodzi na bloga przez konkretną stronę (nie ma to jak statsy na WordPressie). ^^
OdpowiedzUsuń