wtorek, 19 czerwca 2012

W poszukiwaniu pracy, rozumu i świętego spokoju

Jak widać, jak już coś się chrzani, to po całości. W ciągu ostatnich dni wykres liniowy mojego szczęścia życiowego byłby wprost proporcjonalny do stanu ducha i humory. Jednym słowem- ch*****.

Proszę się nie oburzać. Jako była/przyszła studentka polonistyki zapewniam was wszystkich, że wulgaryzmy tego typu również są środkami stylistycznymi, mającymi w ekspresywny i dynamiczny sposób wyrazić mój stan ducha. Nie tylko mój. Każdego przeciętnego Polaka. Używanie wulgaryzmów w tym przypadku to czyste operowanie narzędziami naszego pięknego języka!

Na czym to ja skończyłam? Ach, tak. Humor. Jest do bani. W przeciągu ostatnich miesięcy kilka rzeczy się posypało, bo:
  1. Musiałam- przynajmniej narazie- zrezygnować ze studiów. Niestety.
  2. Nie jestem w stanie utrzymać się z zarobków z obecnej pracy, ponieważ mimo usilnych i wielokrotnych, bardzo wyraźnie i dobitnie sformułowanych próśb o większą ilość godzin nadal pracuję około 2 dni w tygodniu (Tak btw może ktoś jest na tyle mądry że mi to wyjaśni, bo ja chyba jestem zbyt głupia na pojęcie tego toku myślenia: Po jaką, jasną, czarną czy nawet kurna w ciapki cholerę zatrudniać barmana na pełen etat, skoro potem nie daje mu się godzin tylko samemu się siedzi w lokalu??? No po co??? Ach, wiem po co. Bo manager po angielsku nie gwarzy więc czasami potrzeba tłumacza).
  3. Po znalezieniu całkiem fajnego miejsca z fajną stawką zostałam zrobiona w bambuko z nieznanych mi powodów.
  4. Siedzę dzień i noc na gumtree, rozsyłam CV, dzwonię, łażę po tej śmierdzącej i brudnej Warszawie rozdajac uśmiechy i CV na prawo i lewo, a mimo to nic. Dodatkowo:
  5. Moja matka- z którą niestety wciąż mieszkam- Truje mi dupę o to, że jestem darmozjadem, nic nie robię, bałaganię, jem- jak ja śmiem w ogóle jeść?! Rozumiem, gdybym wpieprzała kawior. Ale ja jem sałatę. SAŁATĘ. I jogurty- a tak generalnie to ma mnie dość i uważa że jestem jej życiową porażką. Raz na miesiąc nie pozmywam kilku talerzy i mam awanturę na miarę zimnej wojny. Dobra. Wzorem czystości i pracowitości nie jestem. Ale bez przesady. Ona też nie. Czy wszystkie matki tak męczą? Błagam, powiedzcie mi, to ze świadomością, że nie jestem w tym sama będzie mi lepiej. A, no i najlepsze- nic nie robię! Bo gdybym chciała znaleźć pracę to bym dawno znalazła. No patrz. Od kilku miesięcy nie mam grosza na głupią colę bo oddaję jej ostatnie pieniądze (nie jest ich dużo ale mogłabym je przepić albo sobie kupić buty. Przydałyby się kurna), ale i tak jestem darmozjad. Bo jakbym studiowała i nie pracowała i się prześlizgiwała z roku na rok, jak to robi 90% polskich studentów, to bym nie była. Wzór cnót byłby ze mnie. A tak w ogóle,  to przecież ilu ludzi wykształconych nie może znaleźć pracy? Ale zwykła dwudziestoletnia Marta ze świadectwem z ogólniaka zostanie drugim Bilem Gatesem, jeśli będzie chciała. Tylko jej się nie chce, bo jest darmozjadem i leniem. I wpierdziela sałatę, a to powinno być zabronione przez prawo konsumenta. Niech pochłania chleb z masłem, aż zacznie się toczyć i nie zmieści się w drzwi wejściowe. 
Jak widać, moje życie wygląda tak jak u każdego szarego Kowalskiego z polskim obywatelstwem. Szaro i do bani. I, no dobrze, fakt że nie powinnam tak narzekać na te ostatnie miesiące, bo w międzyczasie udało mi się dorwać miłość w jaką nie wierzyłam że w ogóle istnieje, ale- spójrzmy prawdzie w oczy- Miłością rachunków nie opłacę i żołądka nie napełnię.

Tak więc jestem pełna nadziei, że telefon jaki odebrałam w trakcie pisania tego posta okaże się szczęśliwym, i że dostanę tę pracę jako kelnerka w restauracji sushi- Sakana. Rozmowę mam w czwartek. Kobieta, która mówiła przez telefon brzmiała jak Hitler podczas mutacji głosowej. Trudno. Byle stawka była w miarę ludzka. Moja matka już mi zakomunikowała, żem jest skazą na jej łonie i że od 1 lipca żyję na własny koszt. Cudownie. I tak muszę płacić za pobyt w domu rodzinnym, a teraz jeszcze to. Po to się męczyłam całe dzieciństwo w kolejnych cholernych szkołach, robiłam co mi kazała, żeby mnie teraz wyrzuciła na bruk, bo przerwałam studia i nie zmywam naczyń. Perfecto! Które filary mostu są najwygodniejsze?

Abbs


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz