wtorek, 26 czerwca 2012

Z lupą w sieci

Tak sobie ostatnio lewitowałam w przestrzeni interaktywnej, skacząc z artykułu na artykuł, z bloga na blog. Szczególnie pochłonęło mnie czytanie męskich notek- Oni mają zazwyczaj zabawne podejście do życia, do siebie, a najbardziej- do swojego pisania. Zlewają mi się w jeden, charakterystyczny typ: interaktywnego cynika z "zabawnym", "ironicznym", "błyskotliwy" stylem wypowiedzi. Taki Niekryty Krytyk albo Dakann- Nie powiem, nie najeżdżam teraz na nich, bo sama miałam okres kiedy ich słuchałam, potem czytałam, a nawet lubiłam (Przy czym wolę tego drugiego z tej racji, że zamiast grać błyskotliwego cynika, to faktycznie wydaje się być cynikiem. Czasami nawet błyskotliwym), sama odwiedzam blogi ZIB-ów (zabawny, ironiczny, błyskotliwy)- Ale ukryć się nie da: Powielaczy szablonu z  marzeniami o zawrotnej karierze w internecie i mediach jest od ch*** i jeszcze więcej. Taki przeciętny student- zazwyczaj jakiegoś humanistycznego kierunku- ogląda takiego Niekrytego, czyta takiego Dakanna i oczy mu się błyszczą: Bo fajny, bo styl, bo niekonwencjonalny i ma własne zdanie, bo chcę być jak on. I takich oto delikwentów jak Polska długa i szeroka, od Bałtyku po Tatry. Piszą, skrobią, zapełniają czas na długich, nudnych wykładach. Wszystko fajnie i pięknie. Tylko, że kiedy czytasz dziesiąty z kolei post na szablonowy temat (polityka, kobiety, piłka nożna, kobiety, sens życia, kobiety) to strzelasz facepalma. Czy oryginalność już całkiem wyginęła?
 A może chodzi o to, że działanie naszych półkul mózgowych kręci się wokół tych samych tematów? W końcu instynktowne myślenie małp koncentruje się wokół pochłaniania bananów, iskania i robienia nowych, małych małp, mających podtrzymać błękitną linię gatunku. Instynktowne myślenie psów kieruje nas w stronę obsikania jak największej ilości drzew, murków i opon samochodowych, zapewnionej miski z karmą i ew. dorwania jakiejś reprezentatywnej chihuachua w celach prokreacyjnych. To czemu i nasz gatunek nie miałby ogniskować swoich przemyśleń w jakichś określonych granicach?
 Albo jest to efekt domina. Kiedyś jeden ZIB napisał o tym i o tym. Inny ZIB założył dumnie i szumnie bloga, napisał pierwszy post, a potem nawiedziła go zmora pisarzy i grafomanów: brak weny. Stwierdził więc, że poszuka jej w sieci i voila! Znajduje temat. I tak kolejny ZIB trafia na tych dwóch, i kolejny...
 Temat zaczyna się robić popularny. I tutaj kolejne pytanie: Może winą szablonowości jest poczytność niektórych tematów? Nie oszukujmy się. Każdy piszący: czy to blogger, czy felietonista, czy reporter, czy piętnastolatka z blogiem pełnym zdjęć Justina Biebera i One Direction chcą, by ich teksty czytano. Chcą komentarzy. Chcą poczytności. Może wybieranie takich, a nie innych tematów jest czystą kalkulacją, swoistą reklamą? I nawet, jeśli odpowiedź jest twierdząca- A ile mamy przypadków, tyle i powodów- Nie ma co się oburzać, dziwić, wyśmiewać. W końcu jak mamy się sprawdzić, jeśli nikt nas nie czyta i nie opiniuje? Dobrze by chyba jednak było, by zbiór tekstów nie był jak powielany szablon. Zachowajmy coś z siebie- to nas czyni oryginalnym. Jak to gdzieś już w sieci czytałam:

"You were born an original. Don't die a copy"

No i wyszło, że się śmieję z ZIB-ów. A w sumie, drodzy panowie, wolę czytać wasze blogi, wasze teksty i wasze- niekiedy zabawne- krytyki, niż teksty kobiet. Zauważyłam, że zazwyczaj są jakieś takie... patetyczne, kwieciste, pseudo poetyckie. A mnie to jakoś nie leży. Takie to... tandetne. I choć mnie również się czasem zbiera na melancholię, to wyrosłam z kwiecistej mowy i patosu. Poetycką strunę romantyczki zachowuję dla siebie, nie męczę nią innych. Wolę konkret, humor i ironię. I, niestety, rzadko spotykam teksty kobiet naprawdę zabawne i konkretne (choć kilka takowych jest, nie przeczę). Jeśli się ze mną nie zgadzacie- krytykujcie, komentujcie, piszcie, przysyłajcie adresy. Jak znajdę babeczkę nie piszącą o "błękitnych bratkach jak oczy lubego, wyłaniających się z zielonego morza traw", to publicznie się będę kalać.

Salve
Abie

3 komentarze:

  1. Fakt, kobiety wolą pisać nostalgicznie. Może dlatego, że zwykle brakuje nam jaj (?) i dystansu do siebie, do ludzi, do życia.
    Na koloniach to zwykle grupy męskie tworzyły zabawne kabarety i przedstawienia. Dziewczyny dusiły się ze śmiechu w scenkach rodzajowych, długich jak spaghetti i niezrozumiałych dla postronnych widzów.

    Chociaż nie znoszę patosu, a moje listy uwielbiane przez moich przyjaciół (może dlatego, że są długie i pełne dygresji, jak moje wypowiedzi) nie przeszły próby przełożenia na opowiadanie lub cokolwiek innego. Wyszło mało zabawnie, raczej nudnawo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. może dlatego, że kobiety więcej myślą i bardziej odczuwają?
    http://wiecznie-cie-szukam.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń